powody dla, których Ania dostała tak późno swój prezent
i dlaczego mam doła są.....praktycznie te same....
i nie mają nic wspólnego z konkursem o tym tu
pamiętacie jak pisałam o jarmarku?
jeszcze przed wyjazdem zgodziłam się na wzięcie w nim udziału, więc szykowało się dużo pracy, potem wyjazd i powrót z przygodami, nie do końca miłymi (a nie wiem czy pisałam, że nad morzem zgubiłam bransoletkę, złotą, ważną bardzo bo dostałam od męża z okazji urodzin Zuzi - taka wartość sentymentalna, o kasowej już nie mówię) i ....4 dni wyjęte z życiorysu bo kręgosłup się przypomniał....i ciągle gdzieś tam praca do jarmarku....potem wyjazd w góry odetchnąć i naładować baterie - udany (!) i praca do jarmarku....
no i w końcu jarmark ......i to jest ten powód...marazmu i zniechęcenia....
jeżdżę na jarmarki od lat 7 i czasem zdarzało się, że było ich 4-5 w sezonie....i nigdy się z czymś takim nie spotkałam.....jeśli coś się zowie jarmark i sprasza się rękodzielników to się o nich dba a nie ustawia na tyłach imprezy gdzie dociera maleńka garstka ludzi.....i tak przez dwa dni .....nie wspomnę że owszem stoiska mieliśmy ale o siedzeniu to już mowy nie było.....(w poprzednich latach byłam jako widz i ustawienie było zupełnie inne, lepsze, dlatego myślałam że wiem na co się piszę)
bo nie o handel mi chodzi - bo z tym wiadomo, różnie, ale przynajmniej są ludzie, podchodzą, rozmawiają, zadają pytania....cały czas coś się dzieje.....
i przez to potraktowanie nas tak po przedmiotowemu jakoś mi się tak źle zrobiło.....trzeba się szanować nawzajem, a jeśli organizatorem imprezy jest ośrodek kultury to powinien wiedzieć co i jak.....więc tym bardziej moje rozgoryczenie bo ja przecież też z tej branży....
tak więc straciłam mnóstwo czasu i energii.....bo....na kiermaszach troszkę inne rzeczy się sprzedają i trzeba się inaczej przygotować, a przez ten czas zrobiłabym kilka fajnych myślę projektów....
a taka szkatułka pojechała do Ani, dotarła w całości więc pokazuję...
a jeśli mowa o konkursie tu
to faktycznie mam wrażenie, że nie do końca tam się dobrze dzieje - ale dla mnie to tylko konkurs, dziękuję za głosy, Wasze i znajomych, jeśli będą jeszcze jakieś będzie fajnie, jeśli nie to trudno - osiągnęłam swój cel - pokazałam się jeszcze innym , kilka nowych osób poznało mojego bloga i o to chodziło:) a wygrana....chciałoby się powiedzieć - niech wygra najlepszy....:)
ja już wygrałam bo mam Was:)
miłej niedzieli
oj wyszło dzisiaj mega długo.....
Aguś Twoją szkatułeczkę dla Ani już widziałam hi hi hi. Jest cuuuudna:)))) O takim prezenciku każdy marzy....
OdpowiedzUsuńA o szanowaniu rękodzielników - cóż.... wiesz co nieco.A co do konkursu masz rację - wygrałaś - pokazałaś innym to co kochasz robić , a robisz to to mistrzowsku:) oraz poznały Cię nowe osoby i z pewnością będą Cię odwiedzać:)))
Pozdrawiam i życzę Ci również miłej niedzieli:)
P.S. Przykro, że straciłaś swoją bransoletkę - zdaję sobie sprawę jak była dla Ciebie cenna - chodzi mi tu o jej wartość sentymentalną. Mnie kilka lat temu zaginęło złote serduszko -zawieszka - też była dla mnie bardzo ważna...
Co do konkursu, to rzeczywiście tam się dziwne rzeczy dzieją...
OdpowiedzUsuńSzkatułka jak zawsze piękna, Twoje kwiatki są zawsze takir idealne, jak żywe :)
Przykro mi, że tak Ci wyszło z tym jarmarkiem, rzeczywiście z tego co piszesz to bardzo brzydko Was tam organizatorzy potraktowali, aż szkoda słów... Mam nadzieję, że szybciutko Ci się humor poprawi czego CI ogromnie życzę :)
Ania pewnie szczęśliwa, że dostała takie cudo :) Czasami życie dostarcza nam różnych nieprzyjemnych sytuacji. Ja zawsze po okresie żalu, złości czy smutku staram się to sobie jakoś wytłumaczyć. Wiem, że starta bransoletki bardzo boli, ale najważniejsze, że jej darczyńca siedzi obok Ciebie :) a jeśli chodzi o jarmark, to pomyśl, że to kolejne doświadczenie i już więcej nie pozwolisz się tak potraktować :) Życzę powrotu dobrego nastroju! Buziaki!
OdpowiedzUsuńSzkatułka jak zawsze piękna. Aga nie przejmuj się, cały ten konkurs i jarmark to takie przystanki... życie toczy się dalej.... Najważniejsze, że robisz CUDOOOOOWNE rzeczy, które wnoszą tak dużo kolorów i piękna w ten szary świat.
OdpowiedzUsuńBransoletki szkoda, pamiątki są ważne, ale i tak najważniejsze jest to co mamy w sercu i te wszystkie kochane osoby, które są przy nas. Powodzenia :)))))))
Życie jest piękne i nie trzeba czasu marnować na smutki ! Najważniejsze, że na jarmarku byłaś i na własne oczy zobaczyłaś czy warto. Ja też czasem jeżdżę na jarmarki, ale tylko lokalne. Zbyt daleko się nie wypuszczam. A jarmarki po prostu lubię i zgadzam się z Tobą, że o wystawców powinni dbać i już ! Szkatułka śliczna z różami :) Pozdrawiam i życzę pogody ducha :))
OdpowiedzUsuńOj, to nieładnie!Ja , niestety, też sobie takie rzeczy do serca biorę:-(. Nie biorę udziału w jarmarkach w moim miescie, nie nadaję się do tego chyba- jakby nikt nie podchodził do mnie, to bym miała doła na pół roku ;-). Szkatułka cudeńko- chyba Cię kiedyś zmolestuję, bo tamte różyczki wiszą cały czas w "salonie" jak mówią o tym p0okoju moje dzieci, i cioesza moje oczy. Aguś, główka do góry- buziam!
OdpowiedzUsuńAga moje zdanie na temat konkursu i Jarmarku już znasz. Co do szkatułki jest sliczna , stoi u mnie na honorowym miejscu w salonie. Poczekałabm i pól roku na takie cudo. Jeszcze raz bardzo dziękuję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam słonecznie.
Hm.....wiem ze strata czegoś od bliskich bardzo boli choćby to miał by być kamyczek, czasami niestety gubimy rzeczy....jedyny plus w tej sprawie maż już wie czym może Ci radość sprawić kupując podobną...., co do kiermaszy nie omieszkaj wspomnieć organizatorom jak cudownie Was potraktowali, i piękne kwiatki Ania dostała:)
OdpowiedzUsuńWspaniała szkatułka dla ani :)
OdpowiedzUsuńPrzykro mi że zgubiłaś cenny, pamiątkowy przedmiot.
Jeśli idzie i kiermasz też nie mam najlepszych opinii o nich. U siebie w czerwcu miałam wystawiać przy okazji zabawy ludowej i wyobraź sobie, że powiedzieli mi przez kogoś, że jak chce się wystawiać to mam przywieźć swój stół, krzesło, parasol, namiot czy co tam chce bo wystarczy że oni dają miejsce a jak chce się pokazać to muszę sama myśleć o meblach. Strasznie mnie to zirytowało bo to słowa dyrektora domu kultury a tam niestety brak kultury i wsparcia dla ludzi którzy robią "sztukę". Rozumiem Twój zawód całą tą sprawą. Ja koniec końców nie wystawiłam się, stwierdziłam że nie będę się dla gnoja męczyć a jeśli idzie o pokazanie się to trudno jakoś przebolałam to że nic z tego nie wyszło.
Pozdrawiam i życzę powrotu humoru oraz miłej niedzieli.
Śliczna szkatułka, pięknie ukwiecona twoimi kwiatuszkami. :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że urlop miałaś z przygodami. Współczuję też braku zrozumienia i zorganizowania na jarmarku. Może za rok organizatorzy lepiej to wszystko przemyślą.
Życie spokojnego popołudnia. :)
Cudowna ta szkatułka dla Ani :)
OdpowiedzUsuńSzkatułka śliczna a co do jarmarków to ... no cóż : życie :)), za rok będzie lepiej a ja zawszę mówię gdy coś jest nie tak : nie ma złego co by na dobre nie wyszło, zawsze czegoś nowego doświadczyłaś :))
OdpowiedzUsuńKwiatuszki piękne!
OdpowiedzUsuńPowiem Ci tylko, że ja też kiedyś zgubiłam pierścionek złoty od męża i bardzo mnie ta strata bolała, a co do wystaw to nie mam zdania, ponieważ chyba nie mam odwagi się pokazać światu z moją twórczością. Może szkoda? Pozdrawiam:)
Ahh, tak to bywa w życiu, jesteśmy mocniejsi o kolejne ddoświadczenia...Szkoda, że nie zawsze smutne. A tak jak dziewczyny piszą,życie toczy się dalej!!!. A szkatuła-perfekcja zamknięta w TWOJEJ pracy!
OdpowiedzUsuńCudeńko stworzyłaś z tymi kwiatami.Aguś nie martw się tym jarmarkiem .Kolejność ustawiania namiotów jest często inna niż być powinna.U mnie właśnie na jednym z festynów pierwsze miejsce zaklepano na budeczki z piwem.Nic dodać nic ująć.
OdpowiedzUsuńpiękna szkatułka, no właśnie jarmarki, piękne dla zwiedzających bo dla wystawców katorgi i to nie na jednym kochana, dlatego ja nie jeżdże na jarmarki, jade sobie raz na jakiś czas albo na giełde albo targ, wiadomo że ceny trza dać nieco niższe aby ludzi przyciągnąć ale wiem że mam swoj stól swoje krzeslo i reszte moge miec w du..szy i wyjść kiedy ja mam dość :) no i szkoda tak cudnej pamiątki :(
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro z tego powodu ze wrocilas z Jarmarku z tak nieprzyjemnym doswiadczeniem. Podejrzewam ze organizatorowi imprezy zalezalo tylko na pieniadzach, bo jakze by inaczej? Zawsze tak jest kiedy ktos mysli zlotowkami to nie szanuje innych ludzi tylko czerpie z nich korzysci. Oby wiecej Ciebie taka przykrosc nie spotkala, zycze Ci tego z calego serca !
OdpowiedzUsuńPrzykro mi z powodu Twoich smutków :(
OdpowiedzUsuńNo właśnie takie traktowanie ludzi jest bardzo nie na miejscu !!!!
Mam nadzieję, że zła passa wkrótce się skończy i teraz będzie już tylko lepiej. Czego życzę Ci z całego serca.
Piękne kwiaty :) Podziwiam za precyzję!
OdpowiedzUsuńAguś, szkatułka przeurocza! A jarmarki... szkoda słów :( Głowa do góry! Kolejne będą o wiele lepsze :)
OdpowiedzUsuńWow i znów mnie zaskoczyłaś kolorkami.Piękny zestaw i już;)
OdpowiedzUsuńSzkatułka jak zwykle śliczna i gustowna. Nie mam żadnych doświadczeń jeśli chodzi o takie imprezy ale myślę, że masz rację. Należy szanować innych i ich pracę a organizatorzy powinni o wszystko zadbać. To przykra rzeczywistość.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
Szkatułka jest przepiękna, ten łososiowy kolorek róż przypomniał mi stare dzieje i bukiet od mojego męża, wówczas jeszcze narzeczonego, ech, stare dzieje.
OdpowiedzUsuńGdy ponad rok temu spotkała mnie duża niesprawiedliwość od pewnej osoby też było mi bardzo trudno się z tym pogodzić i wtedy koleżanki mi powiedziały: co cie nie zabije to cię wzmocni. To prawda, choć to boli bardzo długo, ale przecież ważne jest to co teraz i to co jest dobre.
A ty jesteś wspaniałą i dobrą osobą. Pozdrawiam bardzo serdecznie :)
zagladam na pani bloga jak tylko zaczęłam prowadzić swój, pani prace są piękne i z miłą chęcią zobaczyłabym je na żywo, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO właśnie, tak szukam posta z relacją z tego jarmarku, bez sensu taka organizacja!
OdpowiedzUsuńAle ty chyba coś wyczuwałaś bo miałam wrażenie, że z pewną obawą ( uzasadnioną) zgodziłaś się na udział....
Tak to jest jak za organizację takich rzeczy biorą się ludzie , którzy dostali stanowisko po znajomości a nie umiejętności - notoryczna przypadłość naszego kraju
nie martw się będą lepsze!
W zeszłym tygodniu byłam na jarmarku w Holi i muszę przyznać, że handel był, jak zauważyłam, całkiem owocny.
Dużym powodzeniem cieszyły się różnego rodzaju kwiatowe kompozycje i ikebany.
Takie dekoracje kwiatowe z łyka szły jak woda, całkiem spora tego ilośc na koniec dnia prawie zniknęła ze stoiska.
Jak zwykle przyciągały bizutki, mniej ale tylko trochę ceramika i inne szklane rzeczy ale to jakby naturalne bo to sa stosunkowo drogie jednostkowo rzeczy.
Stanowiska blisko sceny, więc można było pozglądać a jednocześnie nie tracić cześci artystycznej :-D
No ale oni tam mają już 18letnie doświadczenie w temacie, więc może dlatego.
Najwyższy numer stoiska jaki widziłam -159!
Tak że, można i tak :-)
pozdrawiam pourlopowo
PS. I zajrzyj do mnie... ;-)
Ale tu pięknie! Zachwycające projekty, wszystko przemyślane, estetyczne, po prostu urocze:-)
OdpowiedzUsuń